Mój powrót na bloga czas zacząć. Dawno nie było nowości z mojej strony, ponieważ w moim życiu zrobiło się małe zamieszanie było trochę odpoczynku, trochę pracy (ale o tym wkrótce), dużo stresu związanego ze studiami i tak w kółko.
Ten kto obserwuje mnie na snapie bądź instagramie ten wie, że przez cały czas w ramach odprężenia chodziłam do kina (czyli prawie codziennie). No i nadszedł ten moment, kiedy zabrakło filmów w kinie, przynajmniej tych które były godne uwagi. Wtedy pojawił się ogromny smutek. Przy okazji dodam, że nie znam drugiej takiej osoby, która uwielbiałaby kino tak jak ja, może poza moim chłopakiem, ale czasem chyba jednak go zmuszałam do chodzenia na niektóre filmy. Obejrzałam większość filmów, która do tej pory jest w kinach, na niektóre niestety nie udało mi się pójść ze względu na to, że były o bardzo wczesnych porach przynajmniej jak dla mnie, ponieważ nie lubię wychodzić z kina, kiedy jest jeszcze jasno.
Teraz postaram się podsumować moje wrażenia z poszczególnych produkcji.
Zacznijmy może od kina grozy. Udało mi się pójść na dwa horrory "Obecność 2" oraz "Kiedy gasnął światła". "Obecność 2" podobała mi się, była dość straszna, ale chyba w skali mojej straszności wypadła średnio w porównaniu z pierwszą częścią. Być może dla innych była bardzo straszna, ale po tej ilości horrorów jaką oglądałam mało co może mnie zaskoczyć. Natomiast "Kiedy gasnął światła" to dopiero był strzał w dziesiątkę. Przyznam się, że kilka razy nawet podskoczyłam ze strachu. Jeśli ktoś lubi kino grozy jak najbardziej polecam. No i oczywiście zakończenie zupełnie nie przewidywalne.
Teraz czas na resztę filmów takich jak "Sausage Party", "Randka na weselu", "Złe mamuśki",
"Śmietanka towarzyska", "183 metry strachu", "Legion samobójców", "Iluzja 2" i uwierzcie mi, ale naprawdę nie pamiętam co jeszcze. Mam zwyczaj zbierania biletów, ale po zrobieniu zdjęcia kupki biletów (możecie zobaczyć je na instagramie - marvveell) zaginęły.
"Sausage Party"- jak film, którego współtwórcą był Seth Rogen może być nie śmieszny? No właśnie, dlatego polecam go z całego serca. Mam tylko taką cichą nadzieję, że żadna nieświadoma sprośności filmu babcia nie pójdzie z wnukami na tę produkcję z myślą, że to bajka o "gadającym jedzonku".
"Randka na weselu"- byłam na tym filmie tylko z tego względu, że jedna z głównych postaci była Aubrey Plaza, którą pokochałam w filmie "Zaliczona". Czy się zawiodłam? Zdecydowanie nie, zdarzały się wątki, gdzie było widać że film jest trochę przeciągany na siłę, ale nie rzucało się to specjalnie w oczy.
"Złe mamuśki" to świetna komedia. Uwielbiam Mile Kunis nie dość, że jest naprawdę piękna to w dodatku ma talent. Najbardziej przekonałam się do niej w filmach "To tylko seks" i "Ted", ale w "Złych mamuśkach" zaprezentowała się naprawdę genialnie, aż mam ochotę obejrzeć to ponownie.
"Śmietanka towarzyska"- mogę powiedzieć, że nie było źle, ale drugi raz nie obejrzałabym tego filmu. Woody Allen jest naprawdę świetnym twórcą, którego ubóstwiam. Natomiast ten film mimo klimatu, który kocham nie przypadł mi, aż tak do gustu..
"183 metry strachu"- znowu na ekranie pojawia się Blake Lively, żona jednego z najbardziej pożądanych i przy okazji jednego z moich ulubionych aktorów, Ryana Reynoldsa. Niestety film był średni, bardzo chciałam zobaczyć ten film, ponieważ myślałam po obejrzeniu zwiastunu, że to będzie całkiem niezłe, ale się rozczarowałam. Film ciągnął się niczym "Ocean strachu", jednak mimo tego byłam ciekawa zakończenia.
"Legion samobójców"- czekałam na ten film masakrycznie długo, zapowiedzi były genialne, ale film był po prostu dobry. Ostatnio zastanawiałam się czego tak naprawdę brakowało mi w tym filmie i doszłam do wniosku, że było naprawdę za mało wątków z Jokerem, w którego tym razem wciela się Jared Leto. Wiem jak długo Jared przygotowywał się do tej roli i nie za bardzo wierzę w to, że włożył tyle pracy, aby być na ekranie łącznie przez ok.5 minut, a szkoda bo film z większą ilością Jokera miałby na pewno więcej uroku.
"Iluzja 2"- podobnie jak pierwsza część zaskakuje na każdym kroku i jest nieprzewidywalna. Film naprawdę genialny, a zakończenie jeszcze bardziej genialne. Daniel Radcliffe w odsłonie psychopatycznego bękarta też sprawdził się całkiem nieźle.
Teraz wybieram się na "War Dogs" jest to film reżysera trylogii "Kac Vegas", więc mam nadzieję, że się nie rozczaruję. // Martyna
Zapraszam na:
Snapa - marvelll666
Instagrama - marvveell
Snapa - marvelll666
Instagrama - marvveell
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz