Tak, tak, tak post miał się pojawić dwa dni temu. Z czego wynika opóźnienie i mała ilość postów? Odpowiedz jest jedna SESJA. Właśnie w tym momencie wyobraźcie sobie zbliżenia na słowo "sejsa". Należę do osób, które są totalnie niezorganizowane i roztrzepane. Regularne uczenie nigdy mi nie wychodziło. Zwykle wszystko zostawiałam na ostatnią chwilę. W tym wypadku to był zły pomysł. Myślę, że nie jestem jedyną osobą, która tak zrobiła. W związku z tym moja sesja jeszcze się nie zakończyła. Być może mój zapał do jakiejkolwiek pracy wynika też z tego, że zawsze miałam więcej szczęścia niż przysłowiowego rozumu.
Ostatnie tygodnie były dla mnie dość wyjątkowe. Niektóre dni były strasznie pechowe,a niektóre nadmiernie szczęśliwe. W ostatnich dniach w kinach pojawiło się wiele filmów, które poprawią nastrój nawet po bardzo niefortunnym dniu. Dlatego wychodzę z założenia, że kino jest najlepszym pocieszaczem, przynajmniej w moim wypadku tak to działa.
W lutym jest taki jeden dzień specjalny dzień. Zdania na temat tego dnia są podzielone na te bardzo pozytywne jak i na te nasycone szczególną nienawiścią. Wiecie już jaki dzień mam na myśli? Tak, to WALENTYNKI. Szczerze przyznam, że nigdy nie przywiązywałam szczególnej wagi do tego święta. Mimo tego, że mój poprzedni związek trwał dość długo nigdy nie obchodziłam Walentynek. W tym roku udało mi się go spędzić dość wyjątkowo. Był to dość przełomowy dzień. W moim życiu? Być może, ale na pewno był wyjątkowy i zapadnie w mojej pamięci na długo.
Nie macie czasem wrażenia, że jest tak wiele rzeczy wokół was, a nie możecie zrobić nawet połowy przez brak czasu? Studia, fajna sprawa. Nowi znajomi, nowi znajomi i chyba nowi znajomi. Aktualnie widzę tylko tyle zalet. Może dlatego, że jest to dopiero pierwszy rok. Może później będzie inaczej. Aktualnie czuję się przytłoczona masą informacji, która prawdopodobnie nie przyda mi się w przyszłości, ale dajmy im szansę może początki są tylko takie... //Martyna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz