Początki makijażu chyba u większości z nas były dość trudne. Ja zaczęłam malować się w wieku 14 lat. W moim przypadku było wiele błędów, za które do dzisiaj się wstydzę i sama zastanawiam się jak wychodziłam z domu w tak tragicznie wykonanym makijażu.
Zgodzę się z tym, że techniki makijażu są trudne szczególnie dla dziewczyn początkujących, które tylko zerkały na swoje mamy jakie czynności one wykonują. Niestety sam widok nie wiele pomoże. Trzeba pamiętać aby dobrać dobry podkład, aby nie nakładać za dużo kosmetyków na twarz przy tak młodym wyglądzie (zauważyłam, że 10-latki już zaczęły się malować, a niektóre dość mocno stąd moje postrzeżenie o młodym wieku).
Sama mam dopiero 18 lat, ale cokolwiek już wiem o makijażu, ponieważ dzisiaj żyjemy w czasach gdzie wszystko mamy z łatwością dostępne. Moim pierwszym podstawowym błędem był niestety za ciemny podkład. Kupiłam go tylko ze względu na to, że zbuntowałam się mamie, która twierdziła, że ten odcień nie pasuje do mojej skóry. Wtedy wydawało mi się,że miał taki piękny pomarańczowy kolorek, dzisiaj postrzegam to jako jedną z największych moich wpadek, po prostu wyglądałam jak marchewka.
Zgodzę się z tym, że techniki makijażu są trudne szczególnie dla dziewczyn początkujących, które tylko zerkały na swoje mamy jakie czynności one wykonują. Niestety sam widok nie wiele pomoże. Trzeba pamiętać aby dobrać dobry podkład, aby nie nakładać za dużo kosmetyków na twarz przy tak młodym wyglądzie (zauważyłam, że 10-latki już zaczęły się malować, a niektóre dość mocno stąd moje postrzeżenie o młodym wieku).
Sama mam dopiero 18 lat, ale cokolwiek już wiem o makijażu, ponieważ dzisiaj żyjemy w czasach gdzie wszystko mamy z łatwością dostępne. Moim pierwszym podstawowym błędem był niestety za ciemny podkład. Kupiłam go tylko ze względu na to, że zbuntowałam się mamie, która twierdziła, że ten odcień nie pasuje do mojej skóry. Wtedy wydawało mi się,że miał taki piękny pomarańczowy kolorek, dzisiaj postrzegam to jako jedną z największych moich wpadek, po prostu wyglądałam jak marchewka.
Drugim podstawowym błędem było myślenie typu "Fluid to fluid, ale pudru to muszę nałożyć mega dużo". I tak też czyniłam, nie przywiązywałam zbytniej uwagi do podkładu, nie obchodziło mnie czy jest kryjący, rozświetlający, a może wygładzający, jak byłam młodsza po prostu nie miałam pojęcia, że takie rodzaje tego kolorowego kosmetyku istnieją. Używałam więc bardzo dużo pudru, aż sama się sobie dziwie bo teraz nienawidzę pudrowego wyglądu mojej twarzy. W tym momencie służy mi on tylko jako wykończenie makijażu, a nie jako kosmetyk, który gra główną role.
Jak już miałam za ciemny podkład i tone pudru na twarzy to przechodziłam do oczu.
Przy codziennym makijażu (tylko taki umiałam wtedy robić) po prostu malowałam rzęsy tak długo aż robiły mi się grudki, wydawało mi się,że to jest w porządku. Często również miałam źle pomalowane rzęsy (jedna mocniej, druga lżej) nikt nie przywiązywał do tego uwagi, a i ja z czasem wmawiałam sobie że po prostu takie mam rzęsy. Tyle błędów jeśli chodzi o początki.
Przy codziennym makijażu (tylko taki umiałam wtedy robić) po prostu malowałam rzęsy tak długo aż robiły mi się grudki, wydawało mi się,że to jest w porządku. Często również miałam źle pomalowane rzęsy (jedna mocniej, druga lżej) nikt nie przywiązywał do tego uwagi, a i ja z czasem wmawiałam sobie że po prostu takie mam rzęsy. Tyle błędów jeśli chodzi o początki.
Później, gdy poszłam do liceum nieco zmieniłam koncepcje mojego malowania, zaczęłam kupować podkłady o bardzo mocnym kryciu i koniecznie ten fluid musiał być matujący (3 lata temu miałam jeszcze cerę tłustą).
Skutki mojego postępowania odczuwam właśnie teraz, po trzech latach. Moja skóra przekształciła się w mieszaną z tendencją do przesuszania, teraz muszę ratować skórę bardzo mocnymi kremami nawilżającymi szczególnie pod oczami (bo podkładu również tam nie szczędziłam) przy nosie i na czole czyli ujmując w jedną całość nawilżam głownie strefę T (wiem, że strefa T to nie oczy :))
A jakich kosmetyków używam teraz, codziennie?Przede wszystkim podkład rozświetlający, ale taki żeby miał przyzwoite krycie. I szczerze powiedziawszy wróciłam do fluidu z Loreal, który ostatnia bardzo skrytykowałam, a sięgnęłam po niego tylko i wyłącznie dlatego, że muszę go wykończyć. Choć nadal nie jestem do niego przekonana, ale kolorystyka tego produktu mi bardzo odpowiada. Oczywiście używam również korektora pod oczy. Jak już się przekonałam we wcześniejszych latach nie zakrycie cieni pod oczami powoduje niestety efekt zmęczenia, korektor posiadam z firmy Bourjois healthy mix w kolorze 51.
Kolejnym produktem jest puder ja używam stay matte z rimmel w odcieniu transparentnym. Nakładam go bardzo mało tak, aby utrwalić makijaż. No i oczywiście maluje brwi cieniami z wibo, tuszuje rzęsy tak aby nie wyglądały jak zlepione dodaje trochę rozświetlacza na kości policzkowe i cały makijaż gotowy.
Kolejnym produktem jest puder ja używam stay matte z rimmel w odcieniu transparentnym. Nakładam go bardzo mało tak, aby utrwalić makijaż. No i oczywiście maluje brwi cieniami z wibo, tuszuje rzęsy tak aby nie wyglądały jak zlepione dodaje trochę rozświetlacza na kości policzkowe i cały makijaż gotowy.
Wiecie czego najbardziej żałuje? Tego, że nieświadomie kupowałam kolejne kosmetyki, nie dbając o swoją skórę wystarczająco. Jedynie co mogę powiedzieć na koniec to to, że gdybym mogła cofnąć czas i inaczej wykorzystywać kosmetyki to na pewno bym to zrobiła, choć usprawiedliwiam się tym, że kiedyś nie miałam pojęcia co do czego, co z czym i co i jak :) //Natalia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz